Ciasteczko do kawy, herbaty, soku... w
zależności od upodobań :) Niedawno w naszym domu pojawiła się puszka, która (ku
zdumieniu niektórych znajomych) zawsze jest wypełniona domowymi ciasteczkami.
Nie chcę dawać Gabi gotowych rzeczy ze sklepu, skoro można wyczarować takie
cuda we własnej kuchni.
Przepis na ciągutki znalazłam w starej,
dawno zapomnianej książce, którą dostałam od babci, gdy sama byłam małą
dziewczynką J Gabi bardzo pomagała dodając i mieszając
wszystkie składniki ciasta oraz oddzielając od siebie kawałki pokrojonych
batoników. Ta ostatnia czynność była naprawdę realną pomocą!
3/4 szklanki brązowego cukru
1 szklanka masła
1/2 szklanki cukru krysztłału
1 jajko
1 1/2 łyżeczki cukru waniliowego
2 1/4 szklanki mąki
1 łyżeczka sody oczysczonej
batoniki MARS (230 g) pokrojone na 1-cm
kawałki
Rozgrzewamy piekarnik do 190°C. Masło,
obydwa gatunki cukru, jajko, cukier waniliowy ucieramy mikserem na niskich obrotach
przez 1-2 min., aż do otrzymania jednolitej mieszaniny. Dodajemy mąkę, sodę i
sól i kontynuujemy ucieranie 1-2 min. Na końcu dodajemy batoniki. Nabieramy
ciasto łyżeczką i formujemy kuleczki i układamy na blachę, wyłożoną papierem do
pieczenia, zachowując 5-cm odstępy. Pieczemy 9-11 min., na jasnozłoty kolor i
po wstępnym ostudzeniu, zdjemujemy z formy.
- Ciasteczka rosną i "rozlewają" się, dlatego kuleczki powinny być trochę większe od orzecha włoskiego, aby uzyskać ciasteczko nieco większe od standardowego biszkopta
- Radzę "chować" czekoladę do środka ciasteczek, aby nie wypłynęła się nie spaliła
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz